Pomiędzy nami jest więź, której pod żadnym prawem nie powinno się naruszyć. Istnieją rzeczy, które mogą być tak okrutne, że potrafią zniszczyć wszystko. Jeśli wiesz o czym mówię. Nasza więź, choć budowała swoją trwałość na zaufaniu, miłości i prawdzie zaczęła pękać. Powstają w niej dziury jak w cienkim materiale, który się rozciągnie. Czuję, że gdzieś w głębi się od niego oddalam i przez to stwierdzenie wieź znowu pęka, ale nie rozpada się. Jest na tyle silna by to wytrzymać. Musi być. Tak bardzo o to walczyliśmy i nie chcę by ktoś mógł to popsuć.
Wycieram łzy z moich oczu, gdy słyszę jak drzwi się otwierają. Spoglądam w ich stronę i zauważam Harry'ego. Skrada się i wygląda na to, iż myśli, że śpię. Podciągam niekontrolowanie nosem i wtedy zapala światło.
- Rose?- Szepce i podchodzi do mnie- Co się stało? Dlaczego płaczesz?- Siada na łóżku i obejmuje mnie.
- Nie ważne- Wzdycham i odsuwam się od niego.
- Rose, powiedz mi co się dzieje- Patrzę w jego oczy i widzę ból, prawdziwy ból i zaniepokojenie. Ten widok łamie mi serce.
- Spotkałam Evę- Szepcę nie wierząc w to co robię. Jakimś dziwnym sposobem i chęcią chciałam to zataić i po prostu o tym zapomnieć. Odłożyć w kąt moje wątpliwości i skupić się na nas. Nie chcę psuć tego co mamy, tego o co tak bardzo walczyliśmy. Nie chcę by coś zakłóciło nasz spokój.
- Co? Kiedy?- Zaczyna wiercić się na swoim miejscu i widzę jak z każda minutą rośnie jego zdenerwowanie.
- W wesołym miasteczku- Mówię, odwracając od niego wzrok.
- Co ci powiedziała? Powiedz mi, Rose- Chwyta mnie za rękę. Odwracam wzrok w jego stronę.
- Powiedziała... Powiedziała, że ty... ty dostałeś pieniądze za to wszystko i że udawałeś... przychodząc do szpitala- Zaczynam płakać- P-powiedziała, ż-że t-ty przychodziłeś do niej- Przerywam, łapiąc oddech- Powiedziała, że spaliście ze sobą- Wybucham przeraźliwym płaczem. Wstaję z łóżka i chodzę po pokoju, trzymając się za włosy. Świadomość tych słów niszczy mnie od środka. Zmierzenie się z prawdą boli... bardzo boli.
- Co do cholery?!- Wstaje gwałtownie. Ciągnie za swoje włosy i wygląda na bardzo wściekłego. Żyła na jego szyi jest widoczna jak nigdy dotąd.
- Przespałem?!- Krzyczy, a następnie powtarza to cicho. Opiera się rękoma o szafkę ze spuszczoną głową. Chcę dotknąć jego pleców i powiedzieć, że ma się uspokoić, ale w tym momencie on z krzykiem zrzuca wszystko z komody. Przestaję oddychać i cofam się do tyłu. Wazon roztrzaskuje się na małe kawałeczki. Odwraca się do mnie i wtedy zauważam jego oczy. Są ciemne i przepełnione złością. Nie mogę doszukać się pięknej zieleni, widzę tylko zwykłą otchłań... czerń. To jak niebo i ziemia. Gdy patrzysz na zieleń, widzisz dobro i czujesz się odurzona pięknością, a gdy patrzysz w tę czerń widzisz istne piekło. Piekło, które jest w nim. Widzisz też nicość i to sprawia, że zaczynasz się bać.
Idzie w moim kierunku. Uderzam plecami w ścianę, a nieprzyjemny ból rozchodzi się wzdłuż kręgosłupa. Napiera na mnie i ta bliskość powoduje, że się duszę.
- Harry- Błagam, ale on ignoruje mnie.
- Wierzysz jej?!- Wzdrygam się i spoglądam na niego- Odpowiedz!
- Nie wiem- Szepcę, a on uderza pięścią w ścinę zdrapując z kostek skórę. Odsuwa się i znów ciągnie za swoje włosy.
- Nienawidzę jej! Zrobiła to specjalnie, bo jest zazdrosna i wściekła! Chce cie zniszczyć, bo wybrałem ciebie! Ona kłamała- Krzyczy, a ja stoję wciśnięta w ścianę i nie mogę patrzeć jak bardzo cierpi. Jest straszny, ale świadomość, że to z powodu bólu, złagadza to.
Siada na łóżku i powtarza cicho ostatnie dwa wyrazy. Jego głos się załamuje, a po chwili słyszę cichy szloch. Moje serce pęka.
- Rose, ja przepraszam- Milczy przez chwilę- Nie zrobiłem tego. To są kłamstwa. Przecież wiesz, że cię kocham- Podchodzę do niego i przytulam go.
- Wiem. Dlatego ci wierzę- Szepcę. Harry wtula się we mnie jak małe dziecko. Bawię się jego włosami, a on stopniowo się uspokaja. Kładziemy się na łóżku i zasypiamy.
Mija tydzień od całego zamieszania między nami. Teraz jest wszystko w najlepszym porządku. Za dwa dni mam umówioną wizytę u lekarza, a dzisiaj idziemy na urodziny Nialla.
Poganiam Harry'ego, gdy zbyt długo jest pod prysznicem. Ubieram się w czarne spodnie oraz bluzkę
, a Harry wychodzi w samym ręczniku z łazienki. Posyłam mu w powietrzu buziaka, a następnie zajmuję łazienkę. Nakładam makijaż i używam mojego ulubionego perfum, a potem wychodzę z łazienki.
- Stój!- Zatrzymuje mnie- Idziemy do sypialni- Rozkazuje.
- Co? Po co?- Wybucham śmiechem. Wpycha mnie do sypialni i zaczyna całować. Odpycham go śmiejąc się.
- Ubieraj się!- Śmieję się.
- Wyglądasz gorąco- Mierzy mnie wzrokiem i przygryza wargę. Kręcę głową i zostawiam go samego w pokoju.
Gdy dojeżdżamy na miejsce Steph biega z aparatem i każdemu robi zdjęcia. Jest tutaj dość sporo osób.

- Chomik!- Niall zaczyna się cieszyć jak małe dziecko, sprawiając, ze zaczynamy się śmiać. Podchodzi do nas Chloe.
- Cześć!- Wita się z nami- Niall? Wszystko w porządku?- Pyta go śmiejąc się.
- Patrz! Dostałem chomika!- Śmieje się, a gdy spogląda na nas puka palcem w czoło i pokazuje na Nialla. Wybuchamy z Harrym śmiechem. Ten wieczór zapowiada się ciekawie.
- Co tu robi nauczy....- Słyszymy i nagle odwracamy się w stronę dwóch chłopaków z piwem w ręce- Rose? Yyy... co jest grane?- Spoglądam na Harry'ego, a potem na Nialla i szukam jakiejś pomocy.
- Spoko, jest zaproszony. Jest z Rose
- Ooook- Okręcają się i idą na górę. To było dość dziwne. Spodziewałam się więcej pytań. Możliwe, że to za sprawą alkoholu podeszli do tego tak normalnie.
- Chodźcie- Niall prowadzi nas na kanapę, gdzie jest cała reszta naszej paczki. Witam się z wszystkimi, a następnie siadam obok Harry'ego. Obejmuje mnie ręką.
- No to po kieliszeczku!- Niall rozlewa każdemu po kieliszku wódki. Podnosimy je do góry i szybko wypijamy. Kilka osób- w tym ja- popija alkohol sokiem.
Przez następną godzinę każdy jest już pijany. Opowiadamy śmieszne historie i żarty. Jest naprawdę zabawnie.
- Chodźcie tańczyć!- Chloe ciągnie Nialla, a Zayn Steph. Harry wstaje, a ja za nim. Potykam się o własne nogi i zaczynam się śmiać. Dopiero teraz poczułam jak alkohol uderzył do mojej głowy. Stanęliśmy na środku salonu i wszyscy zaczęliśmy tańczyć. Wirowaliśmy w ogół siebie i skakaliśmy w rytm muzyki. Nagle poczułam jak robi mi się słabo i chwyciłam się Harry'ego.
- Harry- Pisnęłam, gdy moje nogi same się ugięły. Przytrzymał mnie i pomógł wyjść na zewnątrz.

Po kilku minutach weszliśmy do środka i usiedliśmy na kanapie. Steph znowu biegała z aparatem.
- Uśmiech!- Krzyknęła w nasza stronę. Pocałowałam Harry'ego w policzek, a ona uwieczniła ten moment. Po chwili zdjęcie zostało zrobione. Wtuliłam się w Harry'ego i zamknęłam oczy.
Muzyka grała przeraźliwie głośno i sprawiała, że czułam jak wszystko drży. Jednak moje ciało było tak osłabione, że bez problemu zasnęłam w ramionach Harry'ego.
___________________________
Cześć!
Ten rozdział kompletnie mi nie wyszedł :( ale są zdjęcia xD
Iiii jestem śpiąca i nie wiem co pisać.
Ostatnio rozważam założenie kolejnego bloga, ale wpierw muszę wymyślić genialną fabułę xD
No to dobranoc misiaczki :****
30 komentarzy= next
A! I nie zapominajcie pisać o swoich propozycjach :)