czwartek, 9 stycznia 2014

Rozdział 11



Moje ciało porusza się w rytm szybkiej piosenki. Znajdujemy się na środku salonu w wielkim domu Nialla. Niektórzy tak jak ja i Steph tańczą, a inni zaś siedzą i wlewają w siebie alkohol. Ja sama z reszta nie wiem ile już wypiłam. Wszystko zaczyna mi wirować, ale to był mój zamierzony efekt. Chciałam o tym wszystkim zapomnieć. Wszystko ostatnio staje się skomplikowane, zbyt jak na mnie. Ocieramy się ze Steph o swoje rozgrzane ciała. Jesteśmy już nieźle wstawione, ale nie mogę się oprzeć by nie wziąć kolejnego czerwonego kubka. Czuję jak ciecz spływa przez moje gardło, nie kwaszę się. Zadziorny uśmiech pojawia się na moich ustach. Czuję jak ktoś mnie odciąga i przyciska do swojego torsu. Zaczynam się dziko poruszać. Ocieram się o ciało chłopaka za mną. Czuję jego podniecenie, ale nie przeszkadza mi to. Kontynuuję swój taniec. Gdy muzyka się zmienia okręcam się twarzą do towarzysza. Okazuje się nim Niall. Oboje nie jesteśmy jakoś specjalnie zawstydzeni. To przez alkohol w naszych żyłach. Wydaje mi się, że jest tak samo pijany, ale nie jestem tego pewna. Owijam swoje ręce na jego szyi podczas gdy on swoje kładzie na moich biodrach. Poruszamy się w rytm. Niesamowite jest uczycie wolności i stan w którym nic cię nie interesuje. Robisz co chcesz i na co masz ochotę. Nie zadręczasz się codziennymi sprawami tylko żyjesz chwilą, a to jest mi najbardziej potrzebne. Śmieję się gdy Horan zaczyna śmiesznie się poruszać. Uwielbiam się śmiać, ale jakoś przez ostatni czas nie miałam okazji. Rozdzielamy się gdy muzyka dobiega końca. Idę do kuchni po kolejny kubek tak naprawdę chyba nie zdając sobie sprawy z całej sytuacji. Nie myślę, że gdy wypiję kolejną zawartość to zapewne będę wycieńczona i nie sprawna do wykonywania jakiegokolwiek ruchu. Alkohol dobry jest tylko na zabicie wszystkiego co złe. Z kubkiem w ręku podążam w stronę kanapy. Potykam się i wybucham śmiechem. Na szczęście łapię równowagę i siadam na kanapie obok jakichś nie znanych mi ludzi. Zabawne, zapewne wstydziłabym się, bała i nudziła na tej imprezie gdyby nie procenty w moim ciele. Coraz bardziej zaczynam go lubić.
- Chcesz fajkę?- Pyta chłopak obok. Przyglądam się chwilę, a następnie biorę w dłoń papierosa. Zaciągam się nim i od razu zaczynam kaszleć czując wyżerający dym.
- Dajesz mała- Mówi chłopak z końca kanapy i teraz zdaję sobie sprawę, że jestem w punkcie uwagi. Wiecie co jest najlepsze? To, że nie pojawiają się te cholerne rumieńce. Zaciągam się po raz kolejny i czuje odrobinę poprawy.
- Dobra dziewczynka- Mówi pierwszy na co się uśmiecham. Jego dłoń znajduje się na moim udzie, a moje plecy przygwożdżone są do jego torsu. Naprawdę nie wiem kiedy to się stało. Nie mam jednak nic przeciwko temu.
- Rose?- Mrużę oczy i zauważam Nialla. Na jego czole widnieje zmarszczka. Ach, widzieć mnie w takim  stanie to zapewne szok. Jestem tak bardzo wyluzowana.
- Niall!- Podnoszę się z kanapy zbyt szybko i opadam na nią z powrotem. Wyciąga do mnie rękę, ale lekceważę ją i wstaję po woli.
- Jesteś zalana, musisz się położyć- Mówi i bierze mnie na ręce jak pannę młodą.
- Ej, dobrze się bawię
- Niestety, ale to koniec imprezy- Mówi ostro, ale bezczelnie to ignoruję.
- Na razie chłopcy!- Krzyczę i macham do nich. Odwracam twarz na blondyna. Zaczynam nucić piosenkę i wierzgać nogami. Wchodzimy do pokoju Nialla.
- Nie chcę leżeć- Marudzę gdy kładzie mnie na łóżko. Nic nie mówi. Zirytowana ściągam z nogi but i rzucam w niego. Zaczynam się śmiać i opadam na łóżko.
- Boże, nigdy więcej nie dawać Rose alkoholu- Marudzi obok mnie. Jego ciało znajduje się obok mojego i zmusza mnie do przebrania się w jego ubrania.
- Jeśli tego nie zrobisz to zrobię to za ciebie- Mówi i grozi palcem.
- Może być ciekawie- Przygryzam wargę na co on podnosi brwi w zdziwieniu. Zaczynam klęczeć obok niego. Pochylam się i zaczynam odpinać guziki jego koszuli.
- Rose…- Protestuje na co ja przewracam oczami.
- O Jezu Niall. Nie bądź taki sztywny- Siadam na jego kolanach. Moje znajdują się bo obydwu stronach jego bioder. Zanim zdąża po raz kolejny zaprotestować złączam nasze usta w gorącym pocałunku. Jęk rozkoszy wyrywa się z naszych ust. Gdy jego język prosi o dostęp jestem pewna, że mu się podoba. Odpinam kolejne guziki jego koszuli i w końcu ją zdejmuję. Czuję dłonie Horana na moich pośladkach. Zakręcam sobie jego blond włosy na placach. Naprawdę mi się podoba. Jego usta smakują miętą. Odrywamy się od siebie by zdjąć moją bluzkę. W momencie gdy nasze usta znowu się złączają opadamy na łóżko. Zaczynam się poruszać przez co wyczuwam większe wybrzuszenie na jego spodniach. Oby ten alkohol sprawił, że nie będę tego pamiętać.
***
Czuję czyś oddech przez co otwieram oczy. Słońce wpadające do pomieszczenia mnie oślepia powodując, że je mrużę. Podnoszę się do pozycji siedzącej i odczuwam straszny ból głowy. Przeczesuję dłonią włosy i okręcam głowę w bok. Zauważam Nialla, który pogrążony jest w swoich myślach i wygląda jakby mnie nie zauważał. Próbuję przypomnieć sobie wczorajszy dzień, ale wszystko jest jak za mgłą. Wiem, że całowałam się z Niallem. Byliśmy tak pijani, że cieszę się, że nie straciłam dziewictwa.
- Niall- Mówię ochrypłym głosem. Otrząsa się i spogląda na mnie. Zastanawiam się co powiedzieć.
- Ja- ja… przepraszam- Spuszczam głowę.
- Rose, to nie była tylko twoja wina. Oboje byliśmy nawaleni
- To nie powinno się stać- Widzę jak zaciska szczękę- Nie chcę żeby to zmieniło coś w naszej przyjaźni- Tłumaczę
- Zapomnijmy o tym- Mówi i wstaje z łóżka.
- Jesteś na mnie zły- Mówię, a on odwraca się.
- Nie Rosie
- Rosie?- Uśmiecham się. Całkiem ładnie to brzmi.
- Fajnie, nie?- Kiwam głową i wychodzę spod kołdry. Mam na sobie… o Boże tylko bieliznę. Chowam się z powrotem pod pierzynę. Niall chichocze.
- Daj mi jakąś koszulkę, pomogę ci ogranąć ten syf- Wyciąga z szafy t-shirt i rzuca nim we mnie. Zakładam go i wychodzę z pokoju. Kieruję się do łazienki by poprawić swój wygląd. Opłukuję twarz wodą  i rozczesuję włosy. Gdy uważam, że jest dobrze wychodzę z pomieszczenia i kieruję się do salonu. Dom Horana jest wielki i idealnie umeblowany. Zawsze podziwiam ten wystrój.
- Gdzie masz jakiś worek?- Pytam go. Nachyla się i z jednej z szafek wyciąga to o co prosiłam. Dziękuję i zabieram się za sprzątanie. Czas mija dość szybko i wiem, że trzeba się śpieszyć by dom wyglądał idealnie przed przyjazdem rodziców Nialla. W momencie gdy wrzucam kolejny czerwony pojemnik do czarnego worka zaczyna dzwonić mój telefon. Szukam go i znajduję na kanapie. To mama. Ignoruję połączenie i wracam do zajęcia.
- Kto to?- Pyta Niall
- Mama- Kiwa głową. Jestem wdzięczna, że nie zadaje pytań. Nie mam ochoty rozmawiać o tej kobiecie. To chore, że dopiero teraz zauważyłam jaka jest moja matka. Chce żebym robiła to co ona chce i żebym była aniołem. Nie ma mowy. Wyrzucam z siebie te myśli i spoglądam na zegar.
- Kiedy przyjeżdżają twoi rodzice?- Pytam
- Za… o cholera- Zrywa się szybko i zaczyna wszystko wrzucać do mojej siatki. Pomagam mu i zgarniam wszystko ze stolika. – Idź się ubrać- Mówi do mnie i bierze ode mnie worek. Wbiegam szybko po schodach. Znajduję moje wczorajsze ubranie i wciągam je na siebie. Poprawiam swoje włosy i schodzę. Gdy jestem na ostatnim stopniu drzwi do domu się otwierają i wchodzą rodzice Horana. Skanuję wzrokiem pomieszczenie i nie zauważam niczego  podejrzanego.
- Dzień dobry- Witam się w momencie gdy z kuchni wychodzi Niall.
- O miło cię widzieć Rose- Pani Horan mierzy mnie wzrokiem
- Wracałam z imprezy i wstąpiłam do Nialla po moje zeszyty- Tłumaczę się.
- Chodź pokażę ci gdzie są- Mówi Niall i wchodzimy na górę.
- Masz- Podaje mi jakieś zeszyty. Uśmiecham się
- Pa- Mówię przytulam go na pożegnanie.
*
Czuję się trochę zagubiona bo choć nie chcę wracać do domu to muszę. Wszystko tak się zmieniło. Polubiłam alkohol, ale nie powinnam go pić, ponieważ robię po nim głupstwa. Chyba nigdy nie całowałam się tak dużo razy z chłopakiem/ mężczyzną. Wpierw Harry teraz Nialla. Nie poznaję samej siebie. Musze jednak przyznać, że na wczorajszej imprezie czułam się niesamowicie. Byłam wolna i niczym się nie przejmowałam. Brakowało mi tego. Ostatnio bywałam spięta.
- Dzień dobry- Witam się gdy wchodzę do sklepu. Kupuję wodę mineralną bo nie mogę już dłużej wytrzymać z pragnienia. Zabieram jeszcze bułkę i idę do kasy. Zatrzymuję się w pół kroku. Przy kasie stoi Harry, a obok jakaś kobieta. Odwracam się i idę z dala od niego. Tą kobietą była zapewne jakaś klientka. Czekam aż opuści sklep. Oglądam w tym czasie jakieś gazety. Słyszę zamknięcie drzwi i wiem, że wyszedł. Kładę na ladę wodę oraz bułkę. Kobieta kasuje i mówi kwotę jaką mam zapłacić. Wydaje się być uprzejma i nawet się do mnie uśmiecha, ale ignoruję ją bo nie mam humoru. Od samego rana pęka mi głowa.   
- Do widzenia- Mówię i wychodzę. Jestem zaskoczona, że przed sklepem zauważam Harry’ego i Louisa pijących jakiś napój. Wygląda na to, że spotkali się przypadkiem. Odwracam się szybko do nich tyłem i postanawiam zostać nie zauważona.
- Hej Rose!- Słyszę głos Louisa. Cholera- Fajna sukienka- Pokazuję mu środkowy palec. Słyszę jego śmiech.
- Nie przywitasz się?- Krzyczy, a we mnie wzbiera się złość. Trochę ciszej palancie. Odwracam się.
- Cześć- Syczę. Spoglądam na Harry’ego. Mruży czoło i skanuje mnie wzrokiem. Przewracam oczami.
- Chcesz?- Pokazuje na papierosa.
- Lou- Harry go karci i wiem, że gdy wezmę wkurwię Harry’ego.
- Jasne- Mówię i biorę papierosa. Przypominam sobie wczorajszą imprezę. Zaciągam się i jestem dumna, że nie kaszlę. Harry unosi brwi w zdziwieniu.
- Nie powinnaś palić- Odzywa się, a ja na jego słowa wzruszam ramionami. Louis spogląda to na mnie to na niego. Zieleń jego oczu jest w słońcu tak wyrazista, że gdy w nie patrzę widzę łąki, szczęście…
- Muszę już iść- Odwracam się i prawie biegiem odchodzę. Co się ze mną dzieje?
*
Wbiegam do swojego pokoju trzaskając drzwiami. Opieram się o niei zsuwam się po nich. Wybucham płaczem bo kompletnie straciłam panowanie nad swoim życiem i zachowaniem. Chcę nie mieć tego cholernego uczucia na widok Harry’ego. Chcę żeby był dla mnie jak zwykły mężczyzna. Próbuję to ignorować, ale nie wychodzi mi to najlepiej. Gubię się przez to w swoim własnym życiu. Ja chcę co innego i moje serce chce czegoś innego. To chore i skomplikowane. 


________________________
Rozdział nie sprawdzony

Kochani, chciałabym wam bardzo podziękować za te wszystkie wspaniałe komentarze. Nie sądziłam, że będzie ich aż tyle ;) Pobiliście rekord komentarzy i wyświetleń! Tak się cieszę :*** 
Mam nadzieję, że spodoba wam się ten rozdział i zmotywujecie mnie do pisania dalszych rozdziałów. 

10 komentarzy= next (wiem, jestem zła )

Zapraszam na: 


8 komentarzy:

  1. Kocham Harrego, ale....
    NIALL I ROSE ach! TAK BARDZO PIĘKNIE <3
    normalnie kocham cie <3 hahahhahahahahah co. XDDD nic.
    czekam na następny!!! Aaaa <3 !
    dzięki za wypromowanie majne bloga XDDD

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny rozdział, czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Niall i rose? o lool musze przyznac ze czytalam to z zacieszem na twarzy xd
    Jak Harry sie zmartwił,że pali omg <3 w tym opowiadaniu sama nie wiem czy kocham bardziej Nialla czy Harrego.. jezu wkreciłam sie w to ff czekam na nexta :) Wiem jak wazne sa dla ciebie komentarze,tak jak dla mnie Wiec Fajnie byłoby gdybyś także odwdzięczyła się na moim ff komentarzem. Jest nowy rozdział2 i byłoby mi milo gdybyś zajrzała i pozostawiła po sobie jakis ślad :) x http://coldness-funfiction.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mogę się już doczekać <3

    OdpowiedzUsuń
  5. super, super, super !!! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. swietne ale jak mozesz dodaj szybciej:) K.

    OdpowiedzUsuń
  7. Co byś zrobiła gdyby całe Twoje życie stanęło na głowie ?

    Siedemnastoletnia Zosia mieszka z mamą w domku na przedmieściach Warszawy. Ma na pozór wszystko, czego jej potrzeba i czuje się szczęśliwa. Wszystko zmienia się w ciągu jednego dnia, kiedy matka dziewczyny ginie w wypadku samochodowym. Zosia musi przeprowadzić się do znienawidzonego ojca, który zaczął nowe życie w Londynie. Jak dziewczyna poradzi sobie w nowej szkole ? Czy pogodzi się ze śmiercią matki ? Czy znajdzie przyjaciół i zrozumienie, czy tylko ból i tęsknotę ?
    http://sophieandzayn.blogspot.com/
    Zapraszamy, Aga & Monia

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy