wtorek, 4 marca 2014

Rozdział 17

- Musze ci coś powiedzieć'

 Jego słowa sprawiły, że zamarłam z kieliszkiem w ręku. Moje usta były lekko rozwarte, ale nie tylko z powodu jego nagłego wyskoku, ale i tego, że właśnie miałam upić łyk wytwornego wina. Zmarszczyłam czoło nie wiedząc czego się tak naprawdę spodziewać. Bałam się tego co ma zamiar powiedzieć, tym bardziej, że patrzył na mnie jakby przepraszał mnie, że właśnie kogoś zabił. Pochyliłam się nad stolikiem i odłożyłam kieliszek. Moje dłonie zaczęły się trząść, a to nie uszło uwadze Stylesa. Poczułam ulgę gdy uśmiechnął się pocieszająco i stwierdziłam, że może trochę wyolbrzymiam.
- To nie...- Przerwał, a ja podskoczyłam gdy jego telefon zaczął dzwonić. Spojrzałam na niego wzrokiem mówiącym ' chyba teraz nie odbierzesz?', ale on posłał mi przepraszające spojrzenie i wraz z telefonem wyszedł na balkon. Narodziło się we mnie uczucie podobne do złości, ale także i pewnego stopnia rozczarowanie, bo odebrałam jego ruchy jako wymówkę by tylko uniknąć tego co jakiś czas temu chciał mi powiedzieć. Nalałam do kieliszka czerwonego wina i rozsiadłam się z nim wygodnie. Spojrzałam na balkon, gdzie stał Styles pochłonięty rozmową. Ciekawe z kim rozmawia? Usłyszałam jego śmiech... Poczułam ukłucie w okolicach serca zdając sobie sprawę, że tak naprawdę nigdy nie śmiał się tak jak teraz. To był cudowny śmiech i miły dla moich uszu, ale budził we mnie kontrowersje.
Może rozmawia z Louisem, w końcu są dobrymi przyjaciółmi...albo z jakimś innym przyjacielem. Dlaczego nie mogę dopuścić do siebie myśli, że właśnie po drugiej stronie może być jakaś dziewczyna? Może to jego siostra albo mama?
Upijając ostatniego łyka z kieliszka zrozumiałam jak mało o nim wiem. On wie o mnie praktycznie wszystko, a ja wiem, że on pracuje jako nauczyciel, ale nie z własnego wyboru, że lubił szaleć, i że ma rodzeństwo. Muszę z nim jutro porozmawiać.
Alkohol uderzył do mojej głowy, czuję to. Nie chciało mi się nachylać kilkanaście razy by nalać do kieliszka wina więc po prostu wzięłam całą butelkę i upiłam kilka łyków z gwinta. Zaśmiałam się sama do siebie. Ułożyłam się wygodnie na kanapie, a butelkę położyłam obok łóżka. Czekałam na Harry'ego wsłuchując się w cichą melodię wydostającą się z głośników małego radia.

Zamrugałam kilka razy i cicho jęknęłam gdy usłyszałam walenie do drzwi. Po chwili Harry je otworzył i pierwsze co zrobił to upomniał osobę za drzwiami, że zbyt głośno puka. Chciało mi się śmiać, ale przestało gdy uniosłam się na rękach, a moja głowa zaczęła strasznie boleć. Jęknęłam i z powrotem obaliłam się na...Łóżko? Jestem pewna, że zasypiałam na kanapie. Czyżby Harry okazał się dżentelmenem i przeniósł mnie do sypialni? Odkryłam część kołdry, która mnie przykrywała. Wypuściłam powietrze ze świstem gdy zobaczyłam, że mam na sobie tylko bieliznę. Stwierdziłam, że skoro jest teraz przy drzwiach to uda mi się dojść bez przebierania do łazienki. Wyszłam z pokoju i wpadłam na Harry'ego. Na moich policzkach pojawił się rumieniec.
- Część, Rose- Uśmiechnął się odsuwając. Spojrzałam w dół próbując ukryć zażenowanie- Oryginalny strój- Zaśmiał się i przygryzł wargę skanując mnie, a ja zamiast coś zrobić stoję jak wmurowana w ziemię.
- Dzięki, że mnie przeniosłeś, ale nie musiałeś mnie rozbierać- Mówię cofając się po woli do tyłu. Harry unosi jedną brew i idzie w moją stronę
- Nie miałem takiego zamiaru- Mówi, a uśmiech nie znika z jego twarzy.
- C-co?- Jąkam się marszcząc czoło.
- Sama się rozebrałaś- Moje nogi zderzają się z łóżkiem. Już nigdy więcej nie tknę alkoholu! Który to już raz tak mówisz? Setny?. Mówi wredny głosik w mojej głowie.
- Przepraszam
- Było fajnie- Spoglądam na niego, a on bezczelnie się śmieje. Mam ochotę zapaść się pod ziemię. Podchodzi do mnie szybkim krokiem i popycha mnie na łóżko. Obalmy się na nie- Żartowałem- Szepcze do mojego ucha, powodując gęsią skórkę na moich rękach. Zaczynam się śmiać gdy zimną ręką łaskocze moją talię. Moje ciało wije się pod nim ze śmiechu.
- Nawet nie wiesz co chciałbym z tobą robić- Znów szepcze do mojego ucha. Zamieram, bo nie spodziewałam się usłyszeć od niego czegoś takiego. Moje serce zaczyna szybciej bić, ponieważ jestem przestraszona. Spycham go dyskretnie z siebie.
- Muszę iść się wykąpać- Wstaję, a on łapie mnie za nadgarstek.
- Nie bój się, nic ci nie zrobię- Kiwam głową i idę szybko do łazienki. Zamykam drzwi i opieram się o nie. Zaczynam myśleć czego on tak naprawdę ode mnie chce. Wiem, że by mnie nie skrzywdził ani do niczego by mnie nie zmusił, ale odczuwam strach. Harry jest dojrzałym mężczyzną i potrzebuje kobiety nie tylko do życia, miłych słów i kochania, ale także do... nawet nie wiem jak powinnam o tym myśleć. Zawsze się tego bałam i bać będę. Nie należę do dziewczyn, które po miesiącu ładują się chłopakom do łóżka.
- Rose- Harry puka do drzwi. Wstrzymuję na chwilę oddech- Rose wiem, że tam jesteś- Uderza w drzwi, ale tym razem znacznie mocniej. Odsuwam się na wszelki wypadek- Otwórz drzwi, Rose- Zauważam, że moje ręce się trzęsą- Rose do cholery!- Wzdryguję się na jego ton. Zakładam szlafrok, który zdjęłam z wieszaka i otwieram drzwi.
- O Boże płakałaś- Przytula mnie mocno. Dopiero teraz zauważam, że moje ciało drży od płaczu- Przepraszam, nie chciałem żeby to tak zabrzmiało- Wtulam się w niego mocniej i zaciskam jego materiał koszulki w pięść.
- Kim dla ciebie jestem?- Łkam.
- Jesteś dla mnie kimś ważnym, Rose- Moje serce bije szybciej na jego słowa. Odsuwam się od niego i patrzę w jego oczy. Ociera moje mokre policzki i uśmiecha się. To chciałam od niego usłyszeć, chciałam wiedzieć, że nie jestem dla niego kimś zwykłym, że nie jestem dla niego zabawką i teraz wiem, że odgrywam ważną rolę w jego życiu... tak jak on w moim. Nie czuję się samotnie jak dotychczas w więzi, którą tworzymy. Czuję, że nie tylko ja buduję nasz mur, ale i on. Staję na placach i składam pocałunek na ustach. Gdy chcę się odsunąć, on chwyta mnie i pogłębia go.

- To nie jest dobry pomysł- Jęczę po raz setny.
- Być w górach i nie być na nartach? To niemożliwe- Uśmiecha się i ciągnie mnie za sobą.
- Ale ja nigdy nie jeździłam na nartach- Patrzę z przerażeniem na osoby, które już przezywają ten horror.
- To cię nauczę- Harry wykupuje dla mnie narty, a ja podziwiam osoby, które jeżdżą doskonale, a współczuję tym co jakiś czas się przewalają. - Chodź- Chwyta mnie za rękę w stronę wyciągu by wjechać na górę.
- Nie, nie, nie- Zapieram się nogami.
- Rose- Jęczy- Zobaczysz, będzie fajnie- Patrzę na niego i mięknę. Pozwalam by zaprowadził mnie na wyciąg.
Gdy znajdujemy się na górze coraz bardziej żałuję, że jednak nie zostałam na dole. Harry zapina swoje narty, a ja próbuję znaleźć wymówkę by tylko jak najdłużej pozostać w moich traperach. Rozglądam się po otoczeniu i wzdycham z ulgą zauważając budkę z pączkami i innymi przysmakami.
- Jestem strasznie głodna, pójdę po pączka- Mam nadzieję, że mi pozwoli. Patrzy na mnie, a po chwili kiwa głową. Nie śpieszę się i nawet wpuszczam przed siebie parę, która stała w kolejce.
- Cześć- Witam się gdy zauważam chłopaka mniej więcej w moim wieku. Uśmiecha się i odpowiada- Po proszę pączka- Pakuje go w specjalny woreczek i mi go podaje- Ile będę płaciła?- Pytam gdy chłopak długo nie podaje ceny.
- Na koszt firmy- Uśmiecham się i dziękuję mu- Jesteś tutaj pierwszy raz?- Bardziej stwierdza niż pyta
- Aż tak to widać?- Uśmiecham się.
- Może pokazać ci jak się zjeżdża albo pokazać okolicę?
- Dzięki, ale jestem z... przyjacielem. Może innym razem- Uśmiecham się i kiwam mu gdy odchodzę.
- Co tak długo?- Pyta Harry- Zdążyłbym zjechać z pięć razy.
- To czemu nie zjechałeś?- Pytam z pączkiem w buzi. Smakuje niesamowicie. Harry marszczy czoło i wyrywa mi moje jedzenie. Patrzę na niego wściekły wzrokiem i jestem prawie pewna, że go wyrzuci, ale on ku mojemu zaskoczeniu go zjada.- Ej to był mój pączek!- Rzucam się na niego. Harry się śmieje i prawie wypluwa jedzenie gdy wskakuję na jego plecy. Parskam śmiechem i schodzę z niego.
- Pójdę po jeszcze jednego. Na pewno...- Zacinam się gdy zdaję sobie sprawę, że nie wiem jak chłopak od pączków ma na imię - Mój nowy kolega da mi kolejnego na koszt firmy- Wyciągam język w jego stronę.
- Jaki kolega?- Łapie mnie w pasie i marszczy czoło.
- Od pączków- Uśmiecham się zadziornie.
- Ach tak?- Patrzy w stronę budki- Zakładaj narty.
- No niee!- Jęczę.
- No dalej- Mruczę niezadowolona. Okazuje się, że jestem tak nieporadna, że nawet nart nie umiem założyć i Harry musi mi pomóc. - W pierw pokażę ci na tej małej górce- Kiwam głową i obserwuje jego ruchy. Nawet na nartach zachowuje swoją grację. - Teraz ty- Uśmiecha się dodając mi otuchy. Robię tak jak on pokazywał, a mimo to ląduję na pupie- Całkiem nieźle- Uderzam go w ramię gdy śmieje się ze mnie.
Powtarzamy kilkanaście razy to samo, a ja za każdym razem tak czy inaczej ląduję na moim  tyłku.
- Dobra, ciebie nie da się nauczyć- Harry poddaje się.
- Ejj!- Pstrykam placami w jego nos.
- Chodź ze mną na dużą górkę- Spoglądam na niego przestraszonym wzrokiem. - Chcę zjechać, a ty tylko popatrzysz
- Ok- Uśmiecham się.
Widok z największej górki jest nie do opisania. Wszystko wygląda na takie małe. Nie mogę oderwać od tego oczu.
- Ej, masz patrzeć na mnie- Uśmiecha się  i szturcha mnie delikatnie.
- Ok, ok- Śmieję się. Gdy patrzę po raz kolejny na widok zastanawiam się czy to bezpieczne... ten zjazd.
- Jesteś pewien, że chcesz zjechać?
- Rose, jeżdżę od dziecka- Wzdycha.
- W takim razie ok- Mówię i obserwuję jego ruchy. Jego słowa sprawiają, że nie martwię się o niego aż tak bardzo, ale mimo to jakaś cząstka mnie mimo to się o niego boi.
Sprawnie zjeżdża i mogę powiedzieć, że najlepiej z wszystkich. Uśmiecham się mimowolnie do siebie. Jestem z niego dumna.
- Hej! Zejdź na bok!- Woła do mnie jakiś młody chłopak. Schodzę trochę na dół i przesuwam się w bok. Grupa chłopaków stoi na skraju góry i widzę, że mają zamiar zrobić coś szalonego, głupiego. Wyrażają to ich miny. Nie chcę ich obrażać, ale nie wyglądają na doświadczonych. Obracam się by spojrzeć czy Harry już dojechał.
- Start!- Słyszę i obracam głowę na chłopaków. Zjeżdżają i drą się na cały głos. Przestraszonym wzrokiem patrzę na chłopaka, który jedzie praktycznie na mnie i wygląda jakby za chwile miał się przewrócić. W ogóle nie ma panowania nad nartami. Próbuję się cofnąć, ale trafiam na krzaki. Serce wali mi jak młot pneumatyczny, a ręce zaczynają się pocić. Nie wiem co robić, a na dodatek wszystko dzieje się tak szybko. Chłopak jedzie strasznie szybko i widzę przerażenie w jego oczach. Traci równowagę i chwyta się mnie.
- Nie!- Krzyczę, ale jest za późno. Pociągnął mnie kawałek za sobą, a dalej zaczęłam się kulać po zimnym, twardym śniegu. Próbowałam się czegoś złapać. Przytrzymałam się gałęzi, ale nie wytrzymałą zbyt długo. Ręka strasznie zaczęła mnie piec, a gdy na nią spojrzałam zobaczyłam krew. Zaczęłam krzyczeć głośniej niż dotychczas. Bolało mnie biodro i głowa. Uderzyłam o coś tak mocno, że straciłam na chwilę oddech. Siła była duża, ponieważ spadałam z taką szybkością jak ludzie jadący na nartach. Czułam paraliż i nie mogłam niczym ruszyć. W mojej głowie pojawił się krzyk chłopaka, który upadł szybciej niż ja. Byłam zła, że chwycił się mnie, ale wiem, że wiele osób ma taki odruch. Ja gdy się obalam też zazwyczaj chcę się czegoś złapać.
- Rose!- Słyszę krzyk Harry'ego- Rose!- Krzyknął raz jeszcze, ale teraz jego głos był bardziej przestraszony. Otwarłam oczy i zobaczyłam jak zbiega do mnie, a za nim jeszcze kilka innych osób. Zaczęłam kaszleć, a raczej krztusić się krwią, która płynie z mojego nosa. Harry upada na kolana przy mnie.
- Rose- Szepta i dotyka mojego policzka. Łza spływa po  moim policzku gdy widzę jego wyraz twarzy. Usta są delikatnie rozwarte, a oczy ma takie… smutne. Serce mi pęka. – Rosie, moja kochana Rosie- Przytula mnie. To jak mnie nazwał pozwala mi przez chwilę zapomnieć o bólu. Nie jestem jednak na tyle silna by móc walczyć. Mój organizm jest osłabiony po upadku jeszcze w domu. – Nie. Nie. Nie zamykaj oczu- W jego głosie jest tak wiele desperacji i błagania…- Rosie ja c…- Moje oczy się zamknęły i choć bardzo chciałam wiedzieć co chce mi powiedzieć to nie mogłam, bo straciłam kontakt z rzeczywistością.

_________________________________

Niespodzianka! 
Dodaję szybko rozdział, bo mam straszną wenę ( dzięki wam :*) i nie mogłam się powstrzymać żeby go nie napisać i nie dodać :D
Dziękuję za wspaniałe komentarze ♥ i mam nadzieję, że zostawicie pod tym rozdziałem dłuuugaśne komentarze ( bo takie uwielbiam :D ) jako podziękowanie, że dodałam tak szybko xD

Zastanawiam się czy założyć ask tego opowiadania... chcielibyście? :) 

30 komentarzy= next ( dacie radę! ♥)

Zapraszam na świetne tłumaczenia:
KLIK
KLIK

22 komentarze:

  1. o boże,mam nadzieje że nic jej nie będzie,czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy on chciał jej powiedzieć: ja cie kocham?!? Omg ale by było Meeega ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super najlepszy blog jaki czytałam :*

    OdpowiedzUsuń
  4. JAK TY W OGÓLE ŚMIAŁAŚ PRZERWAĆ W TAKIM MOMENCIE?!?! CZEKAM NA NEXT :3

    OdpowiedzUsuń
  5. o lol nowy rozdział , normalnie mam dziś urodziny uważam to za kolejny prezent niespodziankę , cudny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkiego najlepszego kochana :*

      Usuń
  6. w takim momencie no mycha no ! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Kuuurczę, Ty na prawdę lubisz przerywać w TAKICH momentach? Mam nadzieję, że nic jej nie będzie :c Czy Harry chciał powiedzieć, że ją kocha? Matko, ale to by było piękne! <3 Ciekawe z kim Harry rozmawiał przez telefon...
    Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze ^^
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Trolololo tak wielkie zjaranie,bo ROZDZIAŁ<3 "-Rosie ja c....udownie zjeżdżam a ty nawet nie patrzysz?!" Hmmm no myślę, że moje pomysły względem tego co się może stać w kolejnych rozdziałach nie jest najlepsze.......oj nie xD.Drzemka popołudniowa (hahaha 16.00-21.00 NA BANK!), budzisz się i co? ROZDZIAŁ*.*No trochę się zmartwiłam, jak ten tak rozmawiał i rozmawiał i rozmaw.....a zresztą co ja już piszę? RACJONALNE MYŚLENIE.Bum! Po raz kolejny dowiadujemy się jak to Mrs.Zuzanna chce abym wyskoczyła z okna.:D Dobra nadal nie mam pomysłu jak się wyrazić, więc jak napiszę, że(odkaszla znacząco) Lejdis end Lejdis mam zaszczyt swój zaszczyt(czy tylko ja widzę podwójnie?), jakim jest wyrażenie swoich emocji-cudowne? nie, nie to jest jak zjedzenie kilograma Skittelsów, jak jazda jednorożcem( co ja z nimi mam, no?) po tęczowej tęczy(okej?)To chyba powinnam kończyć, bo jak to później ktoś przeczyta-śmiech na sali. No ale jeśli mam uszczęśliwić kogoś (patrz tu: Zuzka) to piszę dalej.;) Nie wiem dlaczego, po co i w ogóle WAT ale ciągle piszę w nawiasach( no bo trzeba dodać coś z sercem, tak?)Chyba jest to już czynność zwyczajowa u mn:P La la la obiecałam sb, że napiszę coś w stylu:"mmm piękne, cudnie. czekam na następny<3" Ale, ale przecież to ja. Gdyby ten kom nie był długi jak cholera i nieskładny jak ja podczas czytania tego na górze to nie mogłabym zasnąć:*Z racji, że mój mózg się lansuje(?), i brak pomysłów zakończę tę nieudana próbę opisania radości z rozdziału 17.Cześć, aaa żeby jakoś odejść z godnością----czekam na następny, powodzenia, Harrego,weny, Harrego, mnóstwa pomysłów, Harrego,tych 30-stu komentarzy, Harrego,udanego życia(?), Harrego, pysznego śniadania jak i kolacji,Harrego............chyba o niczym nie zapomniałam,Cześć!:D PikaczuPikaczu

    OdpowiedzUsuń
  9. Dlaczego Ty mi to robisz? Czy ja aż tak bardzo Cię skrzywdziłam? Powiedz, to Cię przerposze na kolanach. No bo jak do jasnej cholery, można kończyć w takich momentach? No nie mogę. Wiedz, że to mnie boli.
    Dobra, dałam upust swojemu rozgoryczeniu, przejdźmy do komentarza.
    O matko *.* Jaki Harry jest mrrrr ! Ja się rozlywam jak to czytam dosłownie. Rose mnie rozbawila xd No bo ile razy w tak krótkim czasie można się schlac ? :D Rylam się jak nie wiem, gdy Pan Seksowny Matematyk powiedział, że sama się rozberala. Już sobie to wyobrażam - Harry wraca z balkonu, a Rosie robi striptiz na stole xd Hahahaha, upadłam :D
    Ale głupi ten chłopak z tych nart, no! Ej, a tak w ogóle to Ty nie za często ją krzywdzisz ? xd Co kilka rozdziałów jest ranna albo trafia do szpitala. Chyba lekko przesadzasz :)
    Jakie to było słodkie "Nie zamykaj oczu, Rosie" <3 Jezu, wykorzystałaś moje zdrobnienie ^^
    No i co dalej? :( Cholera! Jeszcze raz mi skończ w takim momencie! Ja i tak Ci się odegram! Teraz podwójnie!
    Uch, czekam na kolejny, życzę weny i pozdrawiam ! ^^

    OdpowiedzUsuń
  10. super i czekam na nn:*

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale niespodzianka, wchodzę a tu rozdział, cudowny jest harry i te jego wyznania, kocham takie opowiadania! ! Mam nadzieję, ze nic się rose nie stało! Czekam na nexta! !

    OdpowiedzUsuń
  12. ciekawe co by się stało gdyby umarła.....ŻART. oh czekam na nn i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Aaaaa !!! Kocham twojego bloga! ^^ Chcę kolejny rozdział!!! No dalej komentujcie ludzie!!!! Ja chcę nexta :D

    OdpowiedzUsuń
  14. pięknie jak zawsze:** uff juz połowa komentarz + mój. No to dalej, piszcie noo, plosee:3

    OdpowiedzUsuń
  15. Co ty masz z tym przerywaniem w takich momentach??? Super rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  16. kocham, kocham, kocham<33 niee dlaczego teraz urwałaś ja się pytam? are you fucking kiding me?

    OdpowiedzUsuń
  17. świetnie pisz dalej:******

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy