piątek, 13 czerwca 2014

Rozdział 33

- Kocham cię- Szepnął do mojego ucha. To niesamowite że działa na mnie w taki sposób. Wypowiedzenie jakiegokolwiek słowa wprawia mnie w bezwładność. Poddaję się jemu. Jestem jego. Przy nim czuję się lepiej niż w niebie. Uśmiechnął się ukazując swoje dwa dołeczki którymi oczarował mnie już gdy zobaczyłam go po raz pierwszy. Serce przyśpieszyło swoje tępo zmieniając je na nieregularne. Każda komórka się pobudziła i wszystko we mnie szaleje. To nie jest huragan, to nie jest wir, to jest po prostu miłość. Otarł swoim nosem o mój. Uśmiech wpełznął na moje usta. Spojrzałam na jego pełne wargi. Miałam zamiar je pocałować ale lubię się z nim bawić. Chwycił moje dłonie które były opuszczone wzdłuż mojego ciała. Podniósł je na wysokość mojej klatki piersiowej. Złączył nasze dłonie. Spojrzałam w jego oczy. Cholernie piękna, uzależniająca i wprawiająca w stan wewnętrznej euforii zieleń. Iskierka świeciła na jego tęczówkach. Bez problemu mogłam dostrzec pożądanie. Długo nie czekałam by jego usta złączyły się z moimi.

- Uwielbiam twoje usta- Mówi, gdy odsuwa się ode mnie. Delikatne ciepło wpływa na moje policzka. Motylku bulgoczą w moim brzuchu na jego słowa. To co jest miedzy nami, to niewyobrażalnie piękna więź. Nigdy nie kochałam kogoś tak mocno jak jego. Uwielbiam każdy jego detal i czas, który mogę z nim dzielić. Budujemy mur, który nie tak dawno runął wraz z wszystkim. Mam Harry'ego i nic więcej nie potrzeba mi do szczęścia.
- Masz zamiar iść na studia?- Pyta, a ja otrząsam się z moich myśli i poprawiam na łóżku.
- Wydaje mi się, że to nie na sensu- Wstaję by zasłonić okno przez które wpada zbyt wiele słońca- Musiałabym nadrobić znacznie większy materiał niż wyznaczyli mi nauczyciele i wykroczyć poza materiał. Nie jestem w stanie tyle zrobić. Mam pól tora miesiąca na nadrobienie pól roku materiału- Wzdycham.
- Co w takim razie zamierzasz?- Jego oczy bacznie mnie obserwują, gdy związuję włosy w kucyk.
- Znajdę jakąś pracę
- Ja mogę chodzić do pracy, nie musisz tego robić.
- Ale chcę, chyba nic się nie stanie jeśli oboje będziemy pracować
- No nie wiem
- Przynajmniej nie będę się sama nudziła, gdy ciebie nie będzie.
- No dobra- Jego silne ręce chwytają mnie w pasie i przyciągają do siebie. Staje miedzy jego nogami, gdy on siedzi na łóżku. Pochylam się i składam na jego ustach pocałunek.
- Może zjemy śniadanie gdzieś na mieście?
- Dobry pomysł- Uśmiecham się do niego i odsuwam. Idę szybko do łazienki i maluję rzęsy. Harry zakłada buty, gdy ja wrzucam telefon i portfel do torebki. Wciągam na nogi moje sandały i wychodzę z mieszkania.
Kroczymy ulicami, trzymając się za ręce i to sprawia, że jestem szczęśliwa. Tak, taka mała rzecz, a tak wiele. Jestem szczęśliwa, bo niegdyś musielibyśmy się z tym kryć, a nie dawno mogłabym tylko o tym marzyć.

Unosimy się i szybujemy. Szybujemy jak nigdy nikt, ponad chmury pełni szczęścia i zdumienia. Wykraczamy po za granicę bólu i cierpienia, jesteśmy tam gdzie nic złego nie ma prawa nas dopaść. Jesteśmy tam gdzie są zakochani, prawdziwie zakochani.

Siadam na drewnianej ławce, a Harry idzie zamówić dla nas hamburgery. To jest to co kocham- nie chodzimy do drogich restauracji, nie wyjeżdżamy na drogie wakacje... Po protu robimy to co lubimy.
- Trzymaj- Podaje mi hamburgera i siada na przeciwko mnie. Wgryzam się w fast food'a i delektuję się chwilę smakiem.
- Smakuje?- Pyta.
- Jeszcze pytasz? Jasne, że tak- Harry śmieje się i wyciera chusteczką ketchup z kącika moich ust. Zapada cisza, w której zdążam zjeść połowę hamburgera.
- Jak się czujesz?
- Um... naprawdę jest już dobrze- Odpowiadam i to mam na myśli. Guzek na mojej głowie znikł, a wraz nim jakby wszystko. No może oprócz kilku zakręceń w głowie. Nie rozumiem po co była cała afera z pójściem do lekarza skoro to nic takiego.
- Mimo wszystko powinnaś iść do lekarza- Zgniata papierek i upija łyk piwa.
- Proszę cię, nie zaczynaj- Był dzień, w którym pokłóciliśmy się, a to za sprawą tego, że nie chciałam iść do lekarza. Myślałam, że tę sprawę mamy za sobą, bo naprawdę nie chcę się z nim kłócić.
- Dlaczego ty musisz być taka uparta- Mamrocze.
- A ty taki natrętny
- Jakbyś nie mogła pójść do lekarza i się zbadać. Nie jest powiedziane, że będziesz musiała tam zostać.
- Czy to naprawdę tak by cię uszczęśliwiło?- Pytam go, podnosząc lewą brew.
- Mhm
- Ok, w takim razie pójdę- Wzdycham- Ale pod jednym warunkiem. W przyszłym tygodniu.
- Ok, ale ja też mam warunek- Uśmiecha się dumnie.
- Jaki?
- Osobiście dopilnuję, że tam pójdziesz- Pochyla się nade mną i myślę, że mnie pocałuje, ale on zjada kawałek mojego hamburgera. Nie. Nie. WIELKI kawałek mojego hamburgera!
- Nie!- Piszczę, a on zaczyna się śmiać- Oddawaj wielki, gruby potworze mojego hamburgera!- Dźgam go w brzuch i staram się nie myśleć o tym jak głupio wyglądam gadając do jego brzucha.
- Mogę zamówić ci kolejnego
- No co ty! Chcesz żebym pękła?
- Czyli dobrze, że zjadłem ten kawałek. Nie mógłbym dopuścić do tego by moja Rosie pękła- Przewracam oczami, ale po chwili oboje wybuchamy śmiechem. Sprzątamy po sobie i idziemy na spacer.
- Patrz- Harry wskazuje ręką na plakat.
- Wesołe miasteczko- Zachwycam się.
- Ta, od dzisiaj
- Super. Pójdziemy?- Spoglądam na niego.
- Dobrze córeczko, możemy iść i się pobawić w wesołym miasteczku
- Ej!- Dźgam go w brzuch. Harry łaskocze mnie, gdy idziemy. Potykam się, ale on zdąża mnie złapać. Swoją uwagę skupiam na aucie, które się zatrzymuje.
- Cześć!- Niall wychyla się z okna i krzyczy do nas.
- Hej!- Przebiegamy przez ulicę i podchodzimy do niego.
- Co u was?- Pyta Horan.
- Właśnie wracamy do domu-Odpowiadam- A u ciebie?
- Jadę po Chloe i jedziemy do wesołego miasteczka- Uśmiecha się.
- My też idziemy do wesołego miasteczka!- Piszczę z zachwytu.
- Super. Widzimy się na miejscu- Puszcza mi oczko i odjeżdża z piskiem opon. Kręcę głową z dezaprobatą.

Cały teren jest zatłoczony nie tylko przez dzieci, tak naprawdę są tu ludzie w każdym wieku. Kręcimy się z Harrym koło budek z jedzeniem i alkoholem. Kupujemy po jednym piwie i zmierzamy na jakąś rozrywkę. Zatrzymujemy się przed zamkiem strachu.
- Chodźmy tu!- Ciągnę go.
- Czekaj! Musimy kupić żetony- Śmieje się z mojego dziecinnego zachowania. Nic nie poradzę na to, że gdy byłam mała jedyną największą rozrywką była mała karuzela na placu zabaw. Większość czasu spędzałam w domu, sama. Bawiłam się klamerkami, bo nie miałam lalek. Dostałam jedną na gwiazdkę, byłam prze szczęśliwa, ale mama spaliła ją, ponieważ podobno była ona moim jedynym światem. Wtedy nie zauważałam jak podła była.
- W takim razie chodźmy- Uśmiecham się mimo moich dość mało miłych wspomnień. Harry kupuje żetony i ustawiamy się w kolejce. Młody chłopak zabiera od nas żetony i wpuszcza do środka. Siadamy w wagoniku i czekamy, aż ruszymy. Za nami nie ma nikogo i to powoduje, że czuję się trochę zdenerwowana. Ruszamy, a ja mam ochotę krzyczeć. Przybliżam się do Harry'ego i chwytam go za rękę. Panuje tutaj straszna ciemność. Gdy długo nic nie ma podnoszę głowę próbując coś wypatrzeć. Nagle słyszę jakiś skrzekot i coś zaczepia się o moje włosy. Zaczynam krzyczę na cały głos, a Harry się śmieje.
- Weź to ze mnie!- Piszczę i brzmię jakbym miała płakać.
- Nic tu nie masz- Przytula mnie. Spoglądam na niego, a potem przed nas i zaczynam krzyczeć.
- Nie! Harry chcę stąd wyjść! Zabierz mnie stąd!- Krzyczę, gdy wjeżdżamy w pajęczynę i jeden z pająków siedzi na moim dekolcie. Rusza się i sadzę, że jest żywy. Krzyczę tak mocno, że aż boli mnie gardło.
- Rose- Harry ciągle się śmieje. Chwyta pająka- On jest sztuczny- Pokazuje mi, a ja wzdycham z ulgą.
- To koniec, tak?- Pytam , a nagle przed nami wyskakuje kościotrup, który wisi na sznurku. Zamykam oczy i wtulam się w Harry'ego. Nagle nasz wagonik się zatrzymuje. Sądzę, że Harry jest w stanie usłyszeć bicie mojego serca. Wagonik się cofa, a coś dziwnego dotyka moich pleców. Odwracam się i widzę tego kościotrupa. Zaczyna się przeraźliwie śmiać,a ja prawie zrywam się do ucieczki.
- Ej! To tylko maszyna- Harry przytula mnie i szepce do ucha- Nie bój się, jest już koniec- Czuję się bezpiecznie, gdy Harry mnie uspokaja. Wyjeżdżamy i prawie wybiegam z wagoniku. Myślałam, że to będzie zamek strachu dla dzieci, w ogóle nie straszny, ale pomyliłam się.
- Już dobrze?- Harry pyta. Kiwam głową- Byłaś tak przestraszona- Przytulam się do niego i idziemy w umówione miejsce. Docieramy pod największą karuzelę i zauważam naszych znajomych. Podbiegam do Steph i Chloe. Przytulam je mocno.
- Co ty taka wyczerpana?
- Byłam w zamku strachu- Krzywią się.
- Nie chcemy cię straszyć, ale kupiliśmy żetony na... to- Mówi Chloe wskazując karuzelę.
- Huh... fajnie- Posyłam im chyba najbardziej sztuczny uśmiech jaki kiedykolwiek posłałam.
- A jak się czujesz?- Pyta Steph.
- Jest już ok, naprawdę zapomnijmy o tym- Uśmiecham się. Chloe wzrusza ramionami i spogląda na Steph.
- Chodźcie dziewczyny!- Krzyczy Louis. Wypijam resztę swojego piwa by bardziej się wyluzować i podbiegam do Harry'ego. Zajmuję miejsce obok niego i Steph. Harry zapina mnie, a następnie siebie. Chłopak odpowiedzialny za karuzelę podchodzi i sam jeszcze raz upewnia się czy aby wszyscy są dobrze zapięci. Chwytam Harry'ego za rękę i oddycham głęboko.
- Czy można stąd jeszcze zejść?- Pyta Steph, ale nagle karuzela zaczyna działać.
- Jezu- Jęczy. Niall i Chloe wiwatują i śmieję się z nich. To dwójka naprawdę niezastąpionych ludzi. Niczego się nie boją i naprawdę świetnie do siebie pasują. Zaczynamy się kręcić i unosić coraz bardziej do góry. Moje włosy latają na wszystkie strony. Steph zaczyna krzyczeć, gdy jest coraz szybciej. Zayn uspokaja ją, a ja dołączam do Nialla i Chloe, a wszystko za sprawą widoku. Same kolorowe światełka i Harry z rozwianymi włosami. Mam ochotę go pocałować, ale dzieli nas siedzenie. Zatrzymujemy się do góry nogami i śmieję się z Harrym.
- Za chwilę spadnie mi but!- Krzyczy i nagle wszyscy wybuchają śmiechem, nawet Steph. Spadamy z wielką prędkością i wygląda to tak jakbyśmy mieli się rozbić, ale nagle znów unosimy się do góry.
- Chyba zwymiotuję!- Krzyczy Louis i śmieję się. Wolę karuzele niż zamki strachu.
Bawimy się jeszcze chwilę na karuzeli, ale w końcu zatrzymujemy się na dole. Trudno od razu złapać równowagę więc wyglądamy na trochę pijanych. Ogólnie wyglądamy dość roztrzepanie. Włosy są porozwiewane na wszystkie strony, a ubrania pogniecione. Idziemy w stronę ławek pod parasolem. Wszyscy siadają oprócz mnie.
- Stawiam piwo!- Śmieję się i idę do budki z alkoholem. Staję w kolejce i przeglądam portfel.
- No. No. Kogo moje oczy widzą- Słyszę i odwracam się. Za mną stoi Eva, koszmar gorszy niż zamek strachu. Mam ochotę uciec albo po prostu zapaść się pod ziemię.
- Cześć- Mówię szorstko.
- Widziałam cię z Harrym- Mówi z głupim uśmiechem- To naprawdę niewiarygodne... jak można być tak naiwnym- Przewraca oczami, a ja marszczę oczami.
- Nie wiem o czym mówisz- Syczę.
- Och, kochaniutka. Mu chodzi tylko o seks, jak każdemu facetowi. Myślisz, że on siedział w pokoju i płakał, że ty leżysz w szpitalu? Może i udawał zatroskanego jak przychodził cię odwiedzać, ale nie robił tego bezinteresownie. W zamian za tą całą szopkę z pomaganiem i w ogóle, zaistniał jeszcze bardziej w mieście, a wiąże się z tym popularność i większe pieniądze. Może i pracuje w warsztacie, ale na jego konto wpływa niezła sumka. Człowiek przyzwyczajony do luksusu nie może z dnia na dzień pozbyć się wszystkiego- Mówi, a ja łapię oddech. Nie wierzę w to co mówi... albo po prostu nie chce w to wierzyć- No i kochanie, on tak bardzo cię kocha, że bez żadnych zawahań ośmielał się do mnie przychodzić i zaspokajać swoje potrzeby- Marszczę czoło i odwracam wzrok. Nie wierz w to, nie wierz w to. Harry cię kocha! Podchodzę do budki i kupuję alkohol, gdy mam odchodzić słyszę jej głos.
- Och! Powiedz, że mu, że gdybyś mu nie wystarczała to może wpaść- Śmieje się głupio, a ja z walącym jak młot sercem wracam do znajomych. Staram się ignorować jej słowa, ale nie mogę nic na to poradzić,
że jakaś część mnie obawia się, iż
to może być prawda.
- Coś się stało? Źle się czujesz? Rose?- Gdzieś w głowie słyszę te słowa, ale dominują słowa Evy, które ranią moją duszę.
- Rose!- Potrząsam głową.
- C-co?- Patrzę na znajomych i widzę zmartwienie na ich twarzach.
- Wszystko w porządku?
- Tak, zamyśliłam się- Harry przytula mnie, ale odsuwam się. Widzę dezorientację na jego twarzy.
- Musze zadzwonić- Wymuszam uśmiech i odchodzę na bok. Dzwonię do Jamesa i proszę by po mnie przyjechał. Godzi się bez problemu. Cieszę się, gdy jest w okolicy i będzie tutaj lada chwila. Kieruję się do wyjścia. Wysyłam Harry'emu SMSa z wiadomością, że brat odwiózł mnie do domu, bo źle się poczułam.

Kłamstwo. Prawda. Kłamstwo. Prawda. Myśli wirują w mojej głowie jak tornado, tornado moich myśli, złych myśli. To jest jak tornado i wulkan. Gorąco wypełnia moje wnętrze i to tylko ułamki sekundy, gdy wybuchnę, ale nie żarem i złem. Lecz smutkiem i bólem.


____________________________

Hejka!

No to ja mam już luzik! Możecie się spodziewać teraz trochę częściej rozdziałów! :D 

Jak wrażenia po rozdziale? Czy tylko ja nienawidzę Evy? XD Jak zawsze dzielcie się wrażeniami ze mną ;D na ciekawe komentarze odpowiem! 

Jak widzicie dodałam zdjęcie. Z powodu, że ostatnio ktoś chciał żebym dodawała i po za tym nie wiem czy wyobrazilibyście to sobie tak jak ja xD 
Jeśli macie jakieś pomysły co do bloga typu zakładka, w której można zadawać pytania bohaterem czy właśnie zdjęcia. Walcie śmiało! :P 

A tutaj macie kontakt do mnie ( nie wiem czemu to piszę, ale może akurat komuś zachce się do mnie napisać i umilić mi czas XD): 

Gadu- Gadu: 7279447
Twitter: @Z_z_2
Ask: http://ask.fm/Rosie123201

25 komentarzy= next! 

+ dziękuję osobom, które polecają moje opowiadanie, a wiem, że takowe są 

31 komentarzy:

  1. Kurde, mam nadzieje że Eva kłamie :/
    Nie mam do Harrego jeszcze pełnego zaufania, ale...
    uh, na pewno kłamie.
    Miłych ostatnich tygodni szkoły :D

    OdpowiedzUsuń
  2. o super a wiesz że teraz jest super ztym zdjęciem a fajne.jakbys dodawała też zdj Harrego lub Rose :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie :*

      Usuń
    2. też uważam to za dobry pomysł

      Usuń
  3. super <3 właśnie fajne zdjęcia wyglądają można by też dodać zdj bohaterów :*

    OdpowiedzUsuń
  4. dobry pomysł z tymi zdjęciami bohaterów. :* super rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ok! Dobry pomysł :*** i dziekuje kochani <3

    OdpowiedzUsuń
  6. ................. swietny !!

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham <3 jak każdy inny ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo fajny :*

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo fajny :* rozdział jak to prawda to harry nie żyjesz

    OdpowiedzUsuń
  10. podoba mi się. / ola.mmm

    OdpowiedzUsuń
  11. zajebiste. to jest :* !!

    OdpowiedzUsuń
  12. bardzo super :-D

    OdpowiedzUsuń
  13. właśnie skończyłam czytać ten blog oczywiście do tego rozdziału jestem tu 1 raz i naprawdę jest fantastyczny<3 blog bardzo realistycznie piszesz oby tak dalej będę się podpisywać Monic

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i jeszcze jedno robiłas jakiś zwiastun do tego bloga chce tylko wiedzieć bo nie znalazłam ? :* pozdrawiam o jak wyszło 25 komentarz xd miłego pisania

      Usuń
    2. Dziękuję kochana ;* Tak, proszę. https://www.youtube.com/watch?v=slEv6wT6KEs oraz zapraszam do zakładki

      Usuń
    3. Dziękuje ci bardzo , jest super :*

      Usuń
  14. boski cudowny :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Tutururututu! Bez zbędnego tłumaczenia dlaczego mnie nie było (a raczej czemu nie pisałam komentarzy, bo BYŁAM) zaczynamy!
    Od razu napisz, że idzie do ginekologa no a nie ;P Podoba mi się jak oni tak to wszystko.......no...........bo przykładowo jak tak ciągle mowią KOCHAM CIĘ no rozumiesz :D Chyba z Cold to wzięłam: taka super wanilia*.* Te zdjęcia też oks są. Choć bardziej by mi się podobał ten pomysł kogoś tam na górze. Żeby dodawać zdjęcia bohaterów, bo takie rzeczy jak karuzela to jakoś sama wyobraźnia powinna sobie poradzić.( no chyba, że nikt nie widział...............okej, w tym wypadku spoko ;) Mam jeszcze wielką prośbę. O taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaką wielką. Ogólnie chodzi mi o to żeby....albo nie inaczej. Niedawno ściągnęłam sobie na telefon Wattpad. Jak idę ze szkoły (tak ja jeszcze muszę chodzić do szkoły) to czytam właśnie tam, bo trudno wejść na Bloggera czy coś. Także tegoł super jak zrozumiesz intencje (JAKBYŚ TO MOGŁA PRZENIEŚĆ NA WATTPADA TO KOCHAM CIĘ.) a nie ja juz cię kocham ;) Ale to tylko propozycja, nie chce nic narzucać. Trochę nie mam już pomysłów, czekam na następny, super rozdział,no dobra starczy :D Chociaz nie, jeszce trochę kocham to, kocham to, kocham to, kocham to, kocham to, kocham to, kocham to, kocham to, kocham to, kocham to, kocham to, kocham to kocham to, kocham to, kocham to.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy